Perfekcyjność, idealność, bezbłędność, doskonałość, nieskazitelność, niezwykłość, wspaniałość, wzorowość – można by tak mnożyć synonimy, według których bardzo często dzisiaj żyją ludzie. Wydaje im się, że ich obowiązkiem jest wypełniać nimi role, które pełnią i takiego podejścia uczą swoje dzieci, które traktują  jak wizytówki. Nic dziwnego, że tak jest, ponieważ zewsząd karmieni jesteśmy takim podejściem – stać cię na więcej, kto jak nie ty, dasz radę, skoro oni potrafią, ty też musisz…. Co prawda wszystkie one doprowadziły do tego, że wielu z nas nie potrafi dzisiaj cieszyć się tym, co ma, chcąc więcej, mocniej, bardziej, a gdy nauczycielka wzywa ich na rozmowę o niewłaściwym zachowaniu ich dziecka, wstyd i rozczarowanie zalewa rodzicielskie ego i nie bardzo wiedzą, co z tym zrobić więc cisną znowu bardziej, mocniej, intensywniej, by się nie powtórzyło. Niestety zwykle się powtarza, dziecko dorasta, znacznie odbiegając od ideału, który sobie w głowie wymalowali rodzice, a oni średnio się w tym wszystkim odnajdują.

Sęk w tym, że nie o to w tym wszystkim chodzi. Dbanie o relacje i traktowanie dzieci z godnością, nie gwarantuje nam, że obraz naszej rodziny da się oprawić w ramkę i powiesić w dobrze widocznym miejscu. Praca nad relacją z naszymi dziećmi nie daje nam pewności, że  nie będą łamali reguł, nie zbłądzą, nie będą dokonywali niewłaściwych wyborów, czy nie pogubią się w swoich wartościach. Na te i na wiele innych kwestii zwyczajnie nie mamy wpływu, bo to życie naszych dzieci nie nasze, nam chcącym pracować nad relacją opartą na równej godności nie pozostaje nic innego jak im w tym niedoskonałym życiu i dorastaniu towarzyszyć, by czując nasze wsparcie w odpowiednim momencie mogły się podnieść, powiedzieć stop i zacząć od nowa.

Na spotkaniach opowiadam Wam o błędach, które popełniam, o tym, jak każdy dzień uczy mnie czegoś nowego, o tym, jak nawalam jako mama i jak zdarza mi się reagować zupełnie inaczej, niż bym sobie życzyła w danej sytuacji. Najprościej mówiąc, opowiadam Wam o swoim macierzyństwie, takim jakie ono jest, ze wszystkimi kolorami, które się w nim pojawiają.

Doskonałość nie istnieje, więcej „dzieci nie potrzebują doskonałych rodziców, ale autentycznych rodziców z krwi i kości, którzy może nie wiedzą wszystkiego, ale za to są stale gotowi, żeby się rozwijać.” – Jesper Juul.

Nie warto więc czynić z niej celu swojej rodzicielskiej drogi. Zdecydowanie cenniejsza dla dzieci będzie relacja, w której nie brakowało uśmiechu, radości, ale również kłótni, kryzysów, wspólnych pretensji i starć. Nie czujcie się winni, gdy nie idzie po waszej myśli, wspierajcie swoje dzieci, gdy inni mówią o nich w niezbyt pochlebny sposób i bądźcie wobec siebie uczciwi – każdemu z nas wiele brakuje do ideału i każdy moment jest tym właściwym, by powiedzieć stop i nie dać się presji społeczeństwa, która dzisiaj jest naprawdę ogromna. Warto zatrzymać się, przyjrzeć sobie w większym wycinku i gdy zobaczymy ten ogólny obraz odpowiedzieć na pytanie, czy może jednak nie jest tak źle? Może w gruncie rzeczy jesteśmy wystarczająco dobrzy i nie warto gonić niemożliwego?

Zdj. pexels.com

Inne wpisy