Jedną z trudniejszych ról, przed którymi stają rodzice jest zmierzenie się ze skargą, która do nich dociera  i która dotyczy zachowania ich dziecka. Może ona dotyczyć tego, że kogoś wyzwało, że dokuczało koledze, że coś komuś zniszczyło, że nieodpowiednio zachowało się w stosunku do osoby dorosłej, itd. Właściwie nieistotnym jest, czego dotyczy to, o czym słyszymy, najistotniejsza okazuje się nasza reakcja, na którą powinniśmy dać sobie zwyczajnie czas.

Niestety w większości takich sytuacji, czujemy się atakowani i niemal od razu na ten atak odpowiadamy obroną, co bez wątpienia nie prowadzi do rozwiązania, ponadto nie daje dziecku czasu na refleksję.

To, że dziecko zachowało się w jakiś sposób, nie świadczy o nas jako rodzicach (są sytuacje, kiedy jest inaczej, gdy na przykład to my w domu karmimy dziecko rasistowskimi tekstami i ono zaczyna je powtarzać w szkole, ten wpis dotyczy sytuacji, kiedy przekazujemy dziecku swoje wartości, a jemu mimo wszystko zdarza się zachować w sposób, który trudno nam jest zrozumieć) i gdy ktoś zgłasza się do nas z jakąś skargą, naszym rodzicielskim obowiązkiem jest tego wysłuchać, a w drugiej kolejności dowiedzieć się od dziecka, co ono o tym MYŚLI.

– Dziękuję Pani za tą informację, porozmawiam z Wojtkiem.

To jedyne co mogą zrobić rodzice, a tymczasem bardzo często w takich sytuacjach reagują impulsywnie, stawiając w niekomfortowej sytuacji przede wszystkim dziecko, które bardzo często towarzyszy tej sytuacji.

Rodzice przyjmują przeróżną postawę, jedni od razu zaprzeczają, że ich dziecko na pewno czegoś takiego by  nie zrobiło, inni  atakują dziecko, uważając, że ich rodzicielskim obowiązkiem jest je skarcić. W obu przypadkach odbierane jest dziecku prawo do przedstawienia swojej wersji i do opowiedzenia, jak ono to widzi. Odbierana jest również dziecku możliwość, by się przyznało, jeśli rzeczywiście skarga jest zasadna.

Wyobraźcie sobie, że mielibyście powiedzieć komuś, kto przed chwilą za was ręczył na noże, że to nie wy, że to jednak prawda i rzeczywiście zachowaliście się sposób, z którego nie jesteście zbyt dumni.

Rozmowa z dzieckiem powinna odbywać się w cztery oczy, Wy i dziecko. Sytuacja, w której dziecko miałoby powiedzieć cokolwiek w towarzystwie dorosłego, który przyszedł na niego naskarżyć, jest dla dziecka tak trudna i stresująca, że nie ma mowy, by ono sensownie wypowiedziało się o tym, co zaszło. Ponadto dziecko w takiej sytuacji czuje się atakowane i oceniane, więc nie ma innego wyboru, musi się bronić.

Rozmawiając z dzieckiem w cztery oczy, w bezpiecznym otoczeniu swojego mieszkania, dajemy mu szansę na zastanowienie się, co się wydarzyło i jak ono czuje się po tej całej sytuacji:

-Chciałbym porozmawiać z tobą o tym, o czym mówił tata Oli. Powiedz mi, co ty myślisz o tej sytuacji?

Przyjacielskim tonem, nieoskarżającym, nawet wtedy, gdy wszystko wskazuje na winę naszego dziecka.

Jeszcze raz napiszę, że zachowanie dziecka nie świadczy o nas i nie świadczy również o naszym dziecku. Gdy 9-latek dokucza innemu dziecku, nie postrzegajmy go od razu jako zdemoralizowanego 19-latka i nie działajmy pod wpływem emocji, które w takich sytuacjach nie są dobrymi doradcami. Pozwólmy ochłonąć sobie, dajmy dziecku czas na zastanowienie się, jakie uczucia wzbudza w nim to, co zrobiło i przypomnijmy sobie, jacy byliśmy, gdy sami byliśmy dziećmi.

W większości takich sytuacji dziecko, które „nawaliło” czuje się winne i jeśli podczas takiej rozmowy mówi nam, że towarzyszy mu poczucie winy, to nic więcej nie trzeba robić, choć to wcale nie oznacza, że ono już nigdy nie zrobi niczego podobnego. Gdy o poczuciu winy nie mówi, też jest ok, być może dotąd nikt nie towarzyszył mu w opisany we wpisie sposób i nie nauczyło się ono przyglądania swoim uczuciom, może nie potrafi nazwać tego, co czuje, a może stoi za tym jeszcze coś innego. Dorastanie to proces długoterminowy i potrzebujemy różnorodności doświadczeń, by poznać w tym czasie siebie, również w obszarze tych trudniejszych zachowań, bo te trudne emocje również składają się na nasze poczucie wartości, które stanie się kiedyś antidotum na umniejszanie, dokuczanie i naruszanie granic innych ludzi.

Zdj. pexels.com

Inne wpisy